Według badań Togliatti jest najbiedniejszym miastem Rosji. Nie jest jednak ubogie, jeśli chodzi o poziom kobiecego handballu. To właśnie stąd pochodzi nasz najbliższy i ostatni grupowe rywal w Lidze Europejskiej. Z Handball Club Lada musimy wygrać, by zapewnić sobie awans z grupy i nie musieć oglądać się na pozostałych przeciwników.

– Punkty zdobyte w tym starciu dadzą miejsce w ćwierćfinale. Jesteśmy niezwykle zmotywowani. Dodatkowo bardzo podbudował nas wynik meczu z Kastamonu. Wierzymy w siebie i w zwycięstwo – podkreśla nasza druga trenerka, Monika Marzec.

Przypomnijmy, że biało-zielone przed tygodniem rozbiły ekipę z Turcji 35:26. Pierwszy mecz z Rosjankami zakończył się zaś naszą wygraną 28:23. Ogólnie rzecz biorąc, jak na razie plasujemy się na drugiej lokacie w tabeli grupy B, mając na koncie o jedno „oczko” mniej niż Nantes i tyle samo, co Turczynki.

– Za nami długa podróż, ale czujemy się dobrze. Jesteśmy pewne, że to nie będzie łatwe spotkanie, tym bardziej że gramy na parkiecie rywala. Cieszymy się jednak, że na trybunach będą kibice, bo zawsze dodaje te pewnego rodzaju magii. Właśnie naszych fanów brakuje nam najbardziej w Lublinie – zaznacza kołowa MKS, Andrijana Tatar.

Początek meczu w Togliatti zaplanowano na godz. 14:00. Będzie go można oglądać na żywo na platformie Eurosport Player. W spotkaniu na pewno nie wystąpi Magda Balsam, która z powodu choroby nie udała się z zespołem do Rosji.