– Do tej potyczki podejdziemy z dużą koncentracją, szacunkiem do rywala, ale i dobrym samopoczuciem. Wiemy, że czeka nas trudny mecz i fakt, że jesteśmy liderem, niczego w naszych głowach nie zmienia. Jestem pewna, że zarówno my, jak i Nantes, wyjdziemy na parkiet po zwycięstwo – mówiła przed tym starciem Magda Balsam.

To właśnie nasza skrzydłowa była autorką pierwszego trafienia w meczu. Po niespełna sześciu minutach to jednak przyjezdne prowadziły 3:1. Duża w tym zasługa bramkarki Nantes, Adriany Płaczek, która bardzo dobrze spisywała się między słupkami. Po raz drugi udało się ją pokonać niemal po siedmiu minutach, kiedy po przechwycie Marty Gęgi, ponownie zrobiła to Magda Balsam. Skrzydłowa była na początku tego meczu bezwzględna i to również ona doprowadziła do remisu, 3:3.

Po 16 minutach przebieg spotkania nadal był dosyć wyrównany, a na 4:5 dla biało-zielonych rzuciła Durdina Malović. Chwilę później Francuzki powiększyły swoją zaliczkę do czterech trafień. Piątą bramkę dla naszego zespołu zdobyła w 19. minucie Marta Gęga. Niestety, na tym etapie ekipa z Nantes była wyraźnie skuteczniejsza, a co za tym idzie wkrótce potem wygrywała już 11:5. Kim Rasmussen zareagował na to wzięciem czasu i po powrocie na parkiet to my zdobyliśmy dwie bramki z rzędu. Dzięki świetnej końcówce na dwie minuty przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę traciliśmy do rywala już tylko dwa gole (11:13). Ostatecznie natomiast do szatni zeszliśmy przy wyniku 12:15.

Druga połowa zaczęła się tak samo, jak pierwsza: od trafienia Magdy Balsam. Następnie na listę strzelczyń wpisała się Andrijana Tatar, która tym samym trafiła na kontakt. Straty odrobiliśmy w 38. minucie za sprawą rzutu po kontrze Dagmary Nocuń i mecz zaczął się od nowa.

Po sześciu minutach od wznowienia gry wyszliśmy na pierwsze w tym meczu prowadzenie, 18:17! Właśnie wtedy trzema obronami z rzędu popisała się Marina Razum, dzięki czemu powiększyliśmy zaliczkę do dwóch trafień. Chwilę później jednak ponownie mieliśmy remis. Kolejne minuty to już gra od bramki do bramki, o czym najlepiej świadczy wynik na 10 minut przed końcową syreną (23:23). Ten remis nie utrzymał się długo, bo Francuzki szybko wyszły na +3.

Ta zaliczka dodała naszym rywalkom animuszu. Co za tym idzie, mimo walki do końca, strat nie udało się odrobić i ostatecznie to Nantes cieszyło się z wygranej

MKS Perła Lublin – Nantes Atlantique Handball 26:31 (12:15)

MKS Perła: Razum, Gawlik – Gęga 8, Balsam 6, Nocuń 3, Tatar 2, Rosiak 2, Królikowska 1, Anastacio 1, Malović 1, Gadzina 1, Szarawaga 1. Kary: 4 min. Trener: Kim Rasmussen.

Nantes: Płaczek, Fontaine-Carretero – De Paula 8, Ahanda 6, Grigel 6, Mitrović 4, Sylla 3, Hagman 2, Ayglon 1, Bellec 1, Dancette, Gassama. Kary: 4 min. Trener: Guillaume Saurina.

Sędziowali: Sherif Xhema, Besfort Jahja (Cypr).