Obie drużyny przystępowały do meczu po porażkach w pierwszej kolejce. Kielczanki po niezłej grze uległy przed własną publicznością FunFloor Perła Lublin 22:29. Natomiast Młyny Stoisław Koszalin przegrał w Elblągu ze Startem 24:25. Kielczanki chciały przerwać fatalną serię meczów między tymi drużynami. Ostatni raz ten zespół pokonały w 2012 roku 33:28. Potem zespół z Koszalina wygrał osiem spotkań z rzędu – m.in. w w trakcie tegorocznych letnich przygotowań 24:33.

Faworytki od początku meczu były drużyną lepszą. Po siedmiu minutach prowadziły 4:1, a w 12. po trafieniu Martyny Borysławskiej z kontry aż 8:3. W tym okresie bardzo dobrze spisywała się Natalia Filończuk, która obroniła już pięć rzutów. To nie były jedyne niedobre informacje dla gospodyń. Po kwadransie przy stanie 6:11 staw skokowy skręciła Magda Więckowska i nie powróciła już do gry. Z grymasem bólu i łzami w oczach opuściła parkiet.

Kontuzja Więckowskiej jakby zmotywowała Suzuki Koronę Handball do lepszej gry. Kielczanki zdobyły trzy gole z rzędu i przegrywały tylko 9:11. Zespół z Koszalina znakomicie rozegrał jednak końcówkę tej części. W 28. minucie po kuriozalnym golu Hanny Rycharskiej (otrzymała podanie wprost w ręce od leżącej na parkiecie Magdaleny Kędzior) prowadziły aż 16:10. Na osłodę dla gospodyń piękną bramkę z rzutu wolnego już po końcowej syrenie zdobyła Marta Rosińska.

Już na początku drugiej połowy przypomniała o sobie Filończuk, która w zaledwie 90 sekund obroniła trzy rzuty. Kielczanki lepiej zaczęły jednak grać w obronie i zaczęły wyprowadzać skuteczne kontry. W 38. minucie po aż pięciu bramkach z rzędu (dwie Honorata Gruszczyńska i Marta Rosińska i Katarzyna Grabarczyk) było już tylko 16:18. Riposta rywalek była jednak bardzo skuteczna. Zespół Waldemara Szafulskiego zdobył cztery bramki z rzędu. Znakomicie w barwach przyjezdnych wciąż spisywała się Filończuk oraz rozgrywająca Paula Mazurek, która w całym spotkaniu zdobyła aż dziewięć goli.

Podopieczne Pawła Tetelewskiego nie powiedziały jednak ostatniego słowa. To one trafiły trzy razy z rzędu i kwadrans przed końcem zrobiło się tylko 19:22. Mało tego w 55. minucie Gruszczyńska trafiła z kontry na 24:25. 120 sekund przy olbrzymim aplauzie wyrównała Julia Jasińska z koła. Za chwilę Chojnacka obroniła rzut skutecznej dotychczas Mączki, a w odpowiedzi Honorata Czekala trafiła w słupek. Minutę przed końcem słupek tym razem obiła Martyna Żukowska. 40 sekund przed syreną trener Tetelewski poprosił o czas. Kielczanki długo rozgrywały piłkę, a rzut Czekali z drugiej linii zatrzymała Filończuk. Koszalinianki miały szansę na wygraną w regulaminowym czasie, ale Borysławska nie trafiła w bramkę. W efekcie doszło do serii rzutów karnych. W nich zdecydowanie lepsze były przyjezdne, wygrywając 4:2. Nie spudłowały ani jednego rzutu, a wśród kielczanek nie trafiły Rosińska i Kowalczyk.

W następnej kolejce Suzuki Korona Handball zagra znów przed własną publicznością. 18 września podejmie KPR Kobierzyce. Natomiast Młyny Stoisław Koszalin zagra na wyjeździe z FunFloor Perła Lublin.

Suzuki Korona Handball – Młyny Stoisław Koszalin 25:25, rzuty karne: 2:4 (11:17)

Suzuki Korona Handball: Chojnacka – Rosińska 6, Pastuszka 6, Gruszczyńska 4, Więckowska 2, Grabarczyk 2, Kędzior 2, Czekala 1, Kowalczyk 1 (1), Jasińska 1, Zimnicka, Pękala.

Młyny Stoisław Koszalin: Filończuk – Mazurek 9, Mączka 7, Urbaniak 2, Kowalik 2, Rycharska 2, Somionka 1, Borysławska 1, Żukowska 1, Lipok, Zaleśny, Harić.