Wynik spotkania otworzyła Aleksandra Oreszczuk. W odpowiedzi do siatki trafiła Katarzyna Cygan. W kolejnych akcjach na parkiecie dominowały piotrkowianki, które dobrze przesuwały się w obronie, zmuszały gospodynie do popełniania błędów i przeprowadzały kontrataki. Gdy przyjezdne zdobyły piątą bramkę, o przerwę poprosił trener Marcin Pilch. Po wznowieniu niemoc EKS przerwała Katarzyna Cygan. Sugestie szkoleniowca przyniosły pożądany efekt, elblążanki znalazły sposób na defensywę Piotrcovii i zaczęły regularnie trafiać do siatki. Mimo to przewaga przyjezdnych nadal była dość wysoka, a po golu skutecznej Sylwii Oreszczuk urosła do pięciu trafień. Drobne błędy w wykonaniu piotrkowianek pozwoliły gospodyniom zminimalizować straty. Podopieczne Krzysztofa Przybylskiego zaczęły się mylić w ofensywie, kilka piłek odbiła Aleksandra Hypka i w 28. minucie elblążanki doprowadziły do remisu po 15, by na przerwę zejść z zapasem jednego gola (17:16).

Niestety chwilę po rozpoczęciu drugiej odsłony zawodów kontuzji doznała Daria Grobelna. Gospodynie lepiej rozpoczęły tę część meczu, dość łatwo zdobywały bramki, a gdy między słupki piłkę posłała bramkarka Wioleta Pająk, elblążanki odskoczyły na cztery gole. W kolejnych akcjach kilkoma ładnymi interwencjami popisała się Karolina Sarnecka, a jej koleżanki w 43. minucie zminimalizowały straty do dwóch trafień (22:20). Gra się wyrównała, padały bramka za bramkę, do stanu 25:22. Kolejna dobra interwencja piotrkowskiej bramkarki, a potem niecelny rzut elblążanek, pozwoliły rywalkom na doprowadzenie do remisu po 27 w 56. minucie. Dwa skuteczne rzuty Tatiany Trbović sprawiły, że bliżej zwycięstwa była jej drużyna. Elblążanki zdołały doprowadzić do wyrównania, a chwilę później czerwoną kartkę ujrzała Małgorzata Trawczyńska za przetrzymywanie piłki po stracie. Gospodynie mogły wygrać w regulaminowym czasie gry, jednak rzut karny obroniła Daria Opelt i mecz zakończył się wynikiem 29:29.  W serii rzutów z 7. metra lepsze okazały się przyjezdne, dwie piłki odbiła Karolina Sarnecka i jej drużyna wygrała 4:2, tym samym rewanżując się elblążankom za porażę na własnym parkiecie.

Wiktoria Kostuch – O końcowym wyniku zaważył nasz słaby początek. Źle weszłyśmy w ten mecz. Udało nam się odrobić straty, jednak w końcówce stres chyba nas zjadł. Brakowało konsekwencji, zgubiłyśmy kilka piłek i nie wykorzystywałyśmy sytuacji. Tym razem szczęście nie było po naszej stronie.

Joanna Waga – Wiedziałyśmy, że w Elblągu czeka nas bardzo ciężki mecz. Zaczęłyśmy bardzo dobrze, grałyśmy bezbłędnie, bo Start miał problem, żeby zdobyć bramkę, a nam przychodziły one dość łatwo. Nie utrzymałyśmy jednak tego, wkradło się rozluźnienie. Proste błędy spowodowały, że zespół z Elbląga zaczął odrabiać straty, a nam się trzęsły ręce. To był brzydki mecz w naszym wykonaniu. Grałyśmy chaotycznie, nerwowo i cały czas się zastanawiamy z czego to wynika. Dziś jednak odniosłyśmy zwycięstwo i bardzo się cieszymy, że rok tak się kończy.

EKS Start Elbląg – Piotrcovia Piotrków Trybunalski 29:29 (17:16; k. 2:4)

Start: Hypka, Pająk 1, Żarnoch – Cygan 10, Kostuch 7, Wołoszyk 5, Stapurewicz 3, Dworniczuk 2, Szczepanik 1, Choromańska, Owczarek, Głębocka, Tarczyluk.

Piotrcovia: Sarnecka, Opelt – Jureńczyk 6, Klonowska 5, Oreszczuk 5, Trbović 5, Trwaczyńska 4, Królikowska 1, Stanisławczyk 1, Grobelna 1, Waga 1, Majsak, Sobecka, Fesdorf.