Pierwsze spotkanie z Nantes Atlantique Handball stało pod znakiem walki do końca biało-zielonych. Dobra gra i ambicja nie wystarczyły jednak do zwycięstwa i koniec końców to zespół z miasta położonego nad Loarą cieszył się z wygranej 31:26.

– O wyniku tamtego meczu zdecydowały detale i świetna dyspozycja bramkarki zespołu z Francji, Adriany Płaczek. My natomiast mieliśmy zbyt dużo przestojów w grze. Właśnie to chcemy wyeliminować w rewanżu. Zrobimy, co w naszej mocy, by pokazać naszą najlepszą wersję i by wrócić do Lublina z punktami – zaznacza druga trenerka biało-zielonych, Monika Marzec.

Po trzech spotkaniach Ligi Europejskiej nasza drużyna plasuje się na drugim miejscu w tabeli grupy B, o jeden punkt za plecami najbliższego rywala. Tyle samo „oczek”, co my – trzy – ma tureckie Kastamonu, które w niedzielę czeka potyczka z Handball Club Lada. Ewentualna wygrana MKS we Francji pozwoliłaby nam na ponowny awans na pozycję lidera zestawienia.

– Przechodzimy przez trudny okres, ale w Europie pokazujemy się z całkiem dobrej strony. Mamy nadzieję, że potwierdzimy to w Nantes i że zagramy co najmniej tak samo dobrze, jak w naszej hali. Szczególnie dlatego, że po ostatnim spotkaniu w polskiej lidze potrzebujemy „nowego otwarcia” – podkreśla nasza kapitan, Weronika Gawlik.

Pierwszy gwizdek w meczu z Nantes Atlantique Handball zaplanowano na godz. 16:00. Spotkanie będzie można oglądać na platformie Eurosport Player.