W środę (11.11.) o godz. 18.00 piłkarki Ruchu Chorzów powrócą do ligowej rywalizacji. W Jarosławiu rozegrają mecz zaległy (z 4. serii PGNiG Superligi Kobiet) z tamtejszym Eurobudem JKS.

W ostatnim czasie los „Niebieskich” nie oszczędzał. Kilka zawodniczek otrzymało pozytywne wyniki testu na obecność koronawirusa, przez prawie dwa tygodnie nie odbył się żaden trening zespołowy. Piłkarki ćwiczyły indywidualnie, w warunkach domowej kwarantanny.

– Mieliśmy przed meczem w Jarosławiu tylko dwa treningi. Ćwiczyliśmy taktykę. Chodziło także o kontakt z piłką, ale przede wszystkim skupialiśmy się na taktyce związanej z obroną, bo to jest najważniejsze – mówi trener KPR Ruch Marcin Księżyk.

Do Jarosławia „Niebieskie” pojadą w 14-osobowym składzie. Dobrą wiadomością jest powrót do pełni sił rozgrywających: Aleksandry Jaroszewskiej i Viktorii Tyszczak.

Do niedawna Eurobud i Ruch dzielił tylko jeden punkt, jednak w sobotę drużyna z Jarosławia niespodziewanie pokonała na wyjeździe Start Elbląg. W tej sytuacji różnica powiększyła się do czterech „oczek”.

– Na pewno wiemy, o co gramy. W każdym meczu jest walka o życie, a teraz mamy nóż na gardle – nie wiem, jak to inaczej nazwać. Jarosław zaskoczył wszystkich – nie tyle sama wygraną, ale także rozmiarem tego zwycięstwa (26:21 dla Eurobudu – przyp. red.)  – dodaje Marcin Księżyk.

Chorzowiankom przed środową potyczką warto przypomnieć jedno spotkanie – 27 sierpnia br. na zakończenie okresu przygotowawczego pokonały u siebie Jarosław 32:30, po bardzo dobrym i zaciętym meczu. – Na pewno chcielibyśmy do tego w środę nawiązać – kończy trener naszego zespołu.

Przypomnijmy, że mecz Eurobud JKS – KPR Ruch będzie transmitowany przez zobacz.tv (link TUTAJ).