Kim Rasmussen, trener MKS Perła Lublin

Gratuluję rywalowi, tym bardziej że zawsze fajnie jest wygrać na wyjeździe, szczególnie w Europie. Nantes zagrało bardzo dobrze. Za każdym razem, gdy mieliśmy chwilę przerwy w naszej grze, dawały o sobie znać indywidualne umiejętności zawodniczek przeciwnika. Niestety trochę zbyt dobry dzień miała też Ada Płaczek. Sumując, po prostu momentami rywalki były dziś dla nas zbyt mocne. Mieliśmy za dużo przestojów w grze, ale walczyliśmy z całych sił. Dobrze funkcjonowała nasza gra z kontry, ale graliśmy przeciwko klasowej drużynie i o porażce zdecydowały detale.

Guillaume Saurina, trener Nantes

Po pierwsze gratuluję drużynie przeciwnej. Jeszcze zanim tutaj przyjechaliśmy, wiedzieliśmy, że czeka nas trudne spotkanie. Mieliśmy za sobą słaby mecz z Kastamonu i spodziewaliśmy się, że ten też będzie ciężki. Jestem jednak zadowolony z gry mojej drużyny i jej podejścia do tego meczu pod względem mentalnym. Graliśmy świetnie w defensywie, co zawdzięczamy w dużej mierze naszej polskiej bramkarce, Adrianie Płaczek. Jestem trochę poirytowany naszą grą w ofensywie, bo straciliśmy wiele piłek, pozwalając rywalkom na przeprowadzenie wielu skutecznych kontr. Wiedzieliśmy przy tym, że jest to jeden z ich mocnych punktów. Ale nie można zagrać perfekcyjnego spotkania. Koniec końców, jestem więc zadowolony, tym bardziej że to ważne zwycięstwo.

Magda Balsam, skrzydłowa MKS Perła Lublin

To był trudny mecz, ale spodziewałyśmy się niełatwej przeprawy i tego, że będziemy musiały walczyć zarówno w obronie, jak i ataku. Tak jak powiedział trener małe detale zdecydowały o tym, że przegrałyśmy ten mecz. Szkoda, bo walczyłyśmy przez pełne 60 minut. Chciałyśmy wygrać, ale zdecydowały drobiazgi.

To, że straciłyśmy pozycję lidera grupy, nic nie zmienia. Chcemy wygrywać każdy mecz i jest nam przykro, ale Ada Płaczek i defensywa Nantes zagrała świetnie. Nie miałyśmy niestety siły przebicia.

Adriana Płaczek, bramkarka Nantes

Cieszymy się bardzo, że wygrałyśmy to spotkanie, bo MKS zagrał naprawdę bardzo dobre zawody. Gratuluję ekipie z Lublina, bo wspólnie stworzyłyśmy fajne widowisko. Szkoda tylko, że na trybunach nie mogło być kibiców. Myślę, że kluczem do zwycięstwa była nasza defensywa. Dziewczyny bardzo pomogły mi w bloku, a ja mogłam dołożyć swoją cegiełkę do wygranej. Tym bardziej przyjemnie było przyjechać do domu i zwyciężyć.

Wiedziałyśmy, że przyjeżdżamy na bardzo ciężki teren, ale w głowach mieliśmy to, że jeśli chcemy walczyć o wyższe cele, to będzie to dla nas kluczowe spotkanie.