Po pierwsze Mirosław Baum absolutnie nie nawiązał do sytuacji bramkowej, do której doszło dosłownie kilka sekund wcześniej niż poruszana w komunikacje Związku Piłki Ręcznej w Polsce sytuacja, a w której Damian Przytuła zdołał zdobyć bramkę na prowadzenie Górnika, ale był jednocześnie faulowany.  I to w sposób, który mógłby skutkować poważnym urazem, co miałoby wpływ nie tylko na sytuację zespołu Górnika Zabrze, ale także reprezentacji Polski. W minionej serii spotkań dochodziło do podobnych zdarzeń, również w ostatnich minutach spotkania, i tam sędziowie jednoznacznie karali sprawców wykroczeń wobec przepisów. 

W komunikacie próżno też szukać informacji o kwestii wznowienia gry w wykonaniu zespołu Grupy Azoty Unii Tarnów, które naszym zdaniem, bazując na zapisach meczu, było wykonane niepoprawnie i powinno zostać powtórzone. Jeden z zawodników zespołu gości znacznie przekroczył linię środkową boiska w momencie wykonania pierwszego podania, co jest wystarczającym argumentem, by przerwać grę i powtórzyć wznowienie. 

Tymczasem w komunikacie opublikowanym na łamach strony internetowej Związku  skupiono się jedynie na sytuacji bramkowej, co więcej – mijając się z prawdą. Wszak czytamy, że „to sędziowie prowadzący zawody są jedynymi mogącymi podjąć decyzję o uznaniu bramki„. Tymczasem naszym zdaniem jest to przesuwanie odpowiedzialności. Wszyscy byliśmy świadkami, że sędziowie boiskowi nie potrafili jednoznacznie podjąć decyzji, nie mając pewności co do momentu, w którym piłka przekroczyła linię bramkową. Decyzję podjęli sędziowie stolikowi, przy dość biernej postawie delegata ZPRP, który absolutnie nie panował nad sytuacją i de facto zezwolił na podjęcie decyzji pozostałym sędziom stolikowym.

Wciąż pozostaje nieporuszonym temat szkolenia sędziów i ich przygotowania fizycznego, o którym wielokrotnie wspominaliśmy. Zresztą jesteśmy w ciągłym kontakcie z prezesami innych klubów, którzy mają podobne zdanie. Naszym wspólnym zdaniem  przy aktualnej dynamice boiskowej oraz rosnącym poziomie zespołów zmiany są niezbędne, aby widowiska nie były tylko atrakcyjne, ale także odbywały się duchu fair play. A do tego konieczne jest właściwe przygotowanie sędziów – zarówno pod kątem umiejętności sędziowskich, jak i także fizycznymi umiejętnościami nadążania za grą. 

Wreszcie pozwalamy sobie zacytować fragment komunikatu: “Pragnę również poinformować, że poruszony w wypowiedziach przedstawicieli klubu z Zabrza system elektroniczny, nie funkcjonuje obecnie  w ligach europejskich. Tak więc w chwili obecnej w żadnej z lig nie ma rozwiązań technologicznych pozwalających zweryfikować taką sytuację jaka miała miejsce w trakcie meczu w Zabrzu”.

W imieniu swoim, ale również części klubów superligowych zgłaszamy wolę współpracy i chęć wypracowania rozwiązań, które mogłyby uatrakcyjnić, ale także sprawić bardziej sprawiedliwym przebieg spotkań. Cóż stoi na przeszkodzie, by to nasz krajowy szczypiorniak mógł być uznawany za wzorcowy i wprowadzone w nim rozwiązania mogłyby być przykładem dla całego świata piłki ręcznej? Dlaczego nie przetestować i rozpatrzyć wprowadzenia systemów wideoweryfikacji czy systemów wspomagających sędziowanie? 

Czy to nie lepsze rozwiązanie niż ciągłe funkcjonowanie w skostniałym środowisku, który jednocześnie może stać się zaściankiem europejskiej piłki ręcznej?

Bogdan Kmiecik

prezes Zarządu Górnika Zabrze