W meczu 10. serii PGNiG Superligi drużyna Łomża Vive Kielce pokonała KS SPR Chrobry Głogów 37:26. Po kielczanach było widać zmęczenie rozegranym dwa dni temu spotkaniem Ligi Mistrzów w Skopje, ale i ogromne zaangażowanie  –  do zabawnej sytuacji doszło w drugiej połowie meczu, gdy Nicolas Tournat skupiony na grze zapomniał zbiec do ławki, by zmienić się z bramkarzem, wracając do obrony. Sytuacja skwitowana została salwami śmiechu kolegów z drużyny. Poza składem znaleźli się Igor Karacić, Sigvaldi Gudjonsson, Alex Dujshebaev, Andreas Wolff i Tomasz Gębala.

Łomża Vive Kielce – KS SPR Chrobry Głogów 37:26 (19:13)

Łomża Vive Kielce: Stachera, Kapela, Dereviankin – Krzywicki 1, Grabowski 2, Zdobylak, Warmijak 1, Babicz 5, Przysiek 2, Tylutki, Marszałek, Orpik 2, Jamioł 4, Krzysztofik 7, Bekisz 1

KS SPR Chrobry Głogów: Kornecki, Wałach – Vujović 5, Olejniczak, Sićko 4, Tournat 4, Lijewski 1, Kulesh 5, Moryto 5, Surgiel 2, Fernandez 2, Kaczor 2, D. Dujshebaev 3, Karalek 4

Pierwsza siódemka: Kornecki – Fernandez, Sićko, Olejniczak, Tournat, Vujović, Moryto

Rozgrywanie meczu tuż po powrocie z innego meczu do najłatwiejszych wyzwań nie należy. Ekipa Łomża Vive Kielce w piątkowe popołudnie wróciła do Kielc ze Skopje (gdzie w czwartek zwyciężyła z Vardarem 33:29), wieczorem tego samego dnia odbyła sesję wideo i trening w Hali Legionów, a dziś, o 16 rozpoczęła zmagania z Chrobrym Głogów. Po naszych zawodnikach było widać duże zmęczenie, co odbijało się na przebiegu spotkania. Goście dostosowali się do niego i sami nie forsowali tempa.

Przez długi czas mecz toczył się punkt za punkt. Podopieczni trenera Talanta Dujshebaeva nie silili się na wrzucanie piątego biegu, ale po „rozgrzewce” zaczęli powoli odjeżdżać rywalom. W dwudziestej pierwszej minucie spotkania trener gości, Witalij Nat poprosił o przerwę. Po serii trzech bramek z rzędu (rzut karny Branko Vujovicia i dwie bramki z gry Vlada Kulesha i Artsema Karaleka) i dobrej passie Mateusza Korneckiego między słupkami kielczanie prowadzili 14:9. Nie pomogło – po powrocie na parkiet trafienie zdobył od razu Sebastian Kaczor. Żółto-biało-niebiescy utrzymywali około pięciobramkową przewagę, a do przerwy powiększyli ją do sześciu trafień (19:13).

W drugiej części gry kielczanie szybko dołożyli do niej kolejne bramki, uzyskując w sumie dziesięć bramek zapasu . Trafiali Artsem Karalek, Branko Vujović i Arkadiusz Moryto, dwaj ostatni bezbłędnie wykonując rzuty karne. Świetnie radził sobie Miłosz Wałach, który w drugiej połowie bronił słupków gospodarzy. Niestety, w pewnym momencie w szeregi żółto-biało-niebieskich wkradło się dość duże rozluźnienie, co przełożyło się na niewymuszone błędy i bieganinę po boisku nieprzynoszącą rezultatów.

Trener Talant Dujshebaev poprosił o czas. Po uwagach szkoleniowca zaangażowanie zawodników wzrosło do takiego poziomu, że w ogóle nie chcieli schodzić z boiska – gdy podczas osłabienia (karę otrzymał Vlad Kulesh) w ataku graliśmy bez bramkarza i zgubiliśmy piłkę, Nicolas Tournat zamiast zbiec do ławki i zmienić się z Miłoszem Wałachem, wracał do obrony nie reagując na krzyki trenera i kolegów z ławki. Na szczęście piłka rzucona przez rywali do pustej bramki minęła ją, a obrotowy uzmysławiając sobie, co zrobił, zaczął przepraszać i śmiać się wraz z pozostałymi zawodnikami Łomża Vive Kielce. Końcowy wynik meczu wyniósł 37:26.

W środę, o godz. 20:45 drużyna Łomża Vive Kielce zagra w Hali Legionów rewanżowe spotkanie Ligi Mistrzów z HC Vardar 1961. Zapraszamy na relację live z briefingu prasowego przed tym spotkaniem, w najbliższy poniedziałek, 23 listopada, o godz. 18:00 na Facebooku @kielcehandball.