W niedzielnym spotkaniu Górnik stracił punkty w ostatnich sekundach. Ale czy tylko i wyłącznie z własnej winy?

Patrząc przez pryzmat sportowy: bezwzględnie z naszej winy. Prowadziliśmy czterema bramkami i  ten mecz powinniśmy doprowadzić do końca z przewagą. Ale poza wynikiem nad tym spotkaniem nosi się nieco inna aura.  Nasze wysiłki nie mają sensu, kiedy mamy do czynienia z chyba niekompetentnymi sędziami, zwłaszcza stolikowymi. Zobaczę jeszcze przebieg tego meczu na powtórce, ale to spotkanie było kolejnym przypadkiem, który potwierdza moją opinię o polskim sędziowianiu.  Bo było kompletnie nieadekwatne do tego, co się dzieje na boisku. Podejmowanie decyzji, które nie trzymają się wyznaczonych standardów to masakra, która nie powinna mieć miejsca. Nie wiem czy ci ludzie są za starzy, czy może są zmęczeni po przyjeździe na mecz… A już to, co wydarzyło się na końcu, to nie ma nic wspólnego z piłką ręczną…

Największe pretensje kierowano do delegata, który uznał wyrównującą bramkę tarnowian. Pan też by ją uznał?

Ciężko mi ocenić teraz tę sytuację bez głębszej analizy. Ale ja nie jestem od tego, by sędziować mecze. Ale obserwowałem halę, słyszałem komentarze bardzo doświadczonych w szczypiorniaku ludzi. Delegat długo się zastanawiał nad rozwiązaniem, co ma chyba coś wspólnego z wiekiem. Wniosek jest jednak jeden: absolutnie nie był szefem tej sytuacji. Sędziowie przez długi czas nie potrafili podjąć decyzji, wydawało się, że nikt nie chciał wziąć odpowiedzialności. Nikt nie czuł się kompetentny, by – podpierając się na przepisach – powiedzieć A lub B. To zresztą pewien obraz polskie piłki ręcznej. Nie ma VARu, nie ma wypracowanych rozwiązań na takie sytuacje, a jest ich coraz więcej. Gramy w pewnym sensie w epoce kamienia łupanego. Ale najważniejsze  to odpowiedź: dlaczego delegat potrzebował tyle czasu na podjęcie ostatecznej decyzji? Dlaczego nie dostrzegł przebiegu zdarzenia? Dlaczego nie widział szczegółów? 

 Każdy pod wpływem stresu popełnia błędy, a my przegraliśmy mecz na własne życzenie. Ale jeśli  delegat i sędziowie stolikowi zamiast twardo podjąć i bronić decyzji, rozpatrują ją i ostatecznie wpływają na mecz w tak znacznym stopniu, to… ja się chyba wycofam z piłki ręcznej, bo to nie ma kompletnie sensu. Od dłuższego czasu widzę, że poziom sędziowania jest nieadekwatny do oczekiwań wobec zespołów, . Oczywiście nie wszystkich sędziów, bo jest kilku bardzo fajnych. Nie wiem czy zrobią karierę w przyszłości, bo ich występy i szanse to jednak polityka związku. Ale słyszę od innych prezesów klubów i sam to dostrzegam, że władze rozgrywek mają ambicję produkcji reprezentantów, a jednocześnie nie zapewniają odpowiedniego poziomu przebiegu meczów. 

Czyli na wynik miało sędziowanie?

W tym przypadku chcę oddzielić wynik od sędziowania. Rozumiem, że to był emocjonujący mecz i emocjonująca końcówka. Ale takie zachowanie to gigantyczny problem. Rozumiem, że związek przysyła takich ludzi, jakimi dysponuje. To są zapewne bardzo zasłużeni działacze, którzy od lat są w piłce ręcznej. Tylko same zasługi to za mało i  to nie wnosi nic dobrego do piłki ręcznej. Wymaga się od nas coraz więcej, a jednocześnie system jakby nie nadążał za nami. Widzę jak liga zawodowa przesuwa współpracowników do związku, a jednak to nic nie zmienia w jakości. Pytanie teraz czy dalej chcę w tym uczestniczyć. I będę się zastanawiał w tym tygodniu i do świąt zdecyduję jaka będzie moja przyszłość jako właściciela klubu. Niezależnego właściciela, który nie jest związany ze spółkami miejskimi czy spółkami państwowymi. Próbujemy robić swoje, próbujemy robić sport i widzieć zupełnie inaczej pewne rzeczy. Ale po takich sytuacjach przestaje sprawiać mi to przyjemność. 

To wynik rezultatu niedzielnego meczu?

To nie jest gorycz po dzisiejszej porażce. Przegrałem w życiu wiele razy. Ale nie w taki sposób, jak się to dzisiaj działo. Być może ktoś to zweryfikuje i powie, że nie mam racji. I tak też może być, bo nie wszystko co mówię to prawda objawiona. To subiektywne spojrzenie. Ale kiedy widzę zachowanie sędziów, jak widzę ich przygotowanie fizyczne do meczu, jak widzę zachowanie stolika… To odbiega od tego, by w perspektywie budować reprezentację, która będzie mogła zdobywać medale mistrzostw świata czy Europy. To jest teraz abstrakcja. Nie wiem czy wszyscy widzą to tak samo, ale wymagany poziom na boiskach i oczekiwany poziom zarządzania tym i sędziowania jest kompletnie rozbieżny. To nie zmierza w żadnym kierunku.

Trudno nie dostrzec nad Górnikiem sportowych czarnych chmur. Ale wygląda też na zapowiedź czarnych chmur organizacyjnie?

Teraz tym bym się nie martwił. Nadal jesteśmy na czwartym miejscu w ligowej tabeli, choć jest nam o wiele trudniej. Rok temu przegraliśmy z zespołem z Kalisza, który teraz jest silniejszy, a nam udało się wygrać. Na pewno nie jesteśmy dumni z wyników z meczów z Wybrzeżem, Tarnowem czy Głogowem Ale musimy pamiętać, że przebudowaliśmy zespół i jest to proces.. W niedzielę mieliśmy okresy, kiedy  na boisku większość chłopaków, miała 18, 19 czy 20 lat. Albo niewiele więcej. Ale to nie znaczy, że mamy złą jakość. My walczymy ze swoimi słabościami. Trenujemy jeszcze więcej niż zwykle, próbujemy nowych rozwiązań. 

Rok temu mieliśmy bardziej doświadczony skład, a i tak zdarzały nam się potknięcia. Wiem, że moje słowa mogą przynieść reakcje i władze rozgrywek nie będą zadowolone. Ale moim celem jest dyskusja, żeby jakość rozgrywek była podnoszona w każdym aspekcie. Nie tylko tym sportowym, ale także wspierania klubów w innych aspektach czy dbania o to, by sędziowanie było na odpowiednim poziomie. Bo wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że zmiany są potrzebne. I powinny przyjść jak najszybciej.  I mogę mówić to na głos, bo jestem niezależny finansowo. Ja mogę w każdym momencie odejść, bo ja z piłki ręcznej nie żyję. Wręcz przeciwnie. Dlatego mocno będę zastanawiał się do świąt, w którym kierunku idzie polska piłka ręczna i czy chcę w tym dalej uczestniczyć. Czy chcę zmierzać w tym kierunku. 

Czy kluby powinny mieć więc wpływ na te zmiany?

Moją rolą jest prowadzić klub, finansować go. Moją rolą jest wyznaczanie celów dla zespołu, tworzenie nowych zawodników do reprezentacji. I to robimy. Mamy Molskiego, Skrzyniarza, Przytułę, Krawczyka. To jest nasza robota. Ale są ludzie, którzy zarządzają ligą zawodową i którzy rządzą związkiem piłki ręcznej. I władze spółki zarządzającej rozgrywkami czy związku powinny w każdym aspekcie dbać o progres. A nie widzę, by… zmierzali w jakimś kierunku…