Kaliszanie niesieni dopingiem własnej publiczności pewnie pokonali MMTS Kwidzyn, chociaż pierwsze kilkanaście minut meczu obfitowało w wyrównaną grę z obu stron. W końcówce pierwszej połowy jednak gospodarze zbudowali czterobramkową przewagę, którą tylko rozbudowywali w drugiej połowie meczu. Energa MKS przeskoczył o punkt Gwardię Opole i przynajmniej do jutrzejszego meczu opolan z Zagłębiem pozostaną na 5 lokacie. Najskuteczniejszym strzelcem meczu był Kacper Adamski z 9 trafieniami.

Na początku pierwszego meczu z udziałem kibiców od 9 miesięcy oba zespoły wydawały się… lekko speszone faktem, że w hali jest ktoś poza zespołami, sztabem i sędziami. W pierwszych minutach było kilka błędów a na pierwszą bramkę trzeba było czekać aż do 5 minuty. Wynik otworzył środkowy MMTS-u Michał Potoczny, ale na jego bramkę po szybkim wznowieniu odpowiedział Mateusz Kus. Wcale nie oznaczało to jednak powrotu do normalnego tempa zdobywania bramek. Przynajmniej nie od razu. Póki co mieliśmy kolejny zastój po obu stronach. Karnego Kamila Adamskiego obronił Krzysztof Szczecina, a oba zespoły mocno walczyły o każdy centymetr parkietu w obronie. Efektem było utrzymanie się wyniku 1:1 aż do 11 minuty, kiedy Energa MKS na prowadzenie wyprowadził były zawodnik MMTS-u Kacper Adamski. 

Przez kolejne 10 minut mogliśmy oglądać dość wyrównaną grę, nawet z lekkim wskazaniem na podopiecznych Bartłomieja Jaszki. Kwidzynianie co prawda skromnie, ale prowadzili 4:3 i 5:4. W 21 minucie jednak trafienie Macieja Pilitowskiego pozwoliło kaliszanom powrócić na prowadzenie i coraz wyraźniej przejmować kontrolę nad spotkaniem. Od stanu 6:5 zespół trenera Strząbały na przerwę schodził już z prowadzeniem 11:7. Ważne trafienia zaliczał Kacper Adamski (6 bramek w pierwszej połowie), a ponad 50% rzutów odbijał Mikołaj Krekora, co pozwoliło zbudować przewagę w ostatnich minutach pierwszej części.

Trener Strząbała musiał dobrze zmotywować zespół, nawet pomimo prowadzenia. Energa MKS rozpoczął od czterech trafień bez odpowiedzi rywali. Rozpoczął Maciej Pilitowski, a w 38 minucie po kolejnej bramce Kacpra Adamskiego było już 15:7. Od tego momentu gospodarze kontrolowali sytuację na parkiecie nie forsując specjalnie tempa, ale sukcesywnie powiększając prowadzenie, które ostatecznie sięgnęło 11 bramek. Wynik meczu zamknął po świetnym przechwycie i przejściu całego boiska Mateusz Kus, przez cały mecz wydatnie przyczyniając się do świetnej postawy Energa MKS-u w obronie.

Energa MKS Kalisz 27:16 MMTS Kwidzyn

Energa MKS Kalisz: Mikołaj Krekora (50% ob.), Łukasz Zakreta (36% ob.) – Kacper Adamski 9, Maciej Pilitowski 5, Konrad Pilitowski 3, Piotr Krępa 3, Marek Szpera 2, Mateusz Kus 2, Mateusz Góralski 1, Robert Kamyszek 1, Stanisław Makowiejew 1, Gracjan Wróbel, Kamil Adamski, Michał Drej, Szymon Famulski

MMTS Kwidzyn: Krzysztof Szczecina (29% ob.), Jakub Matlęga (14% ob.) – Jędrzej Zieniewicz 6, Michał Potoczny 3, Jakub Szyszko 2, Andrzej Kryński 1, Damian Przytuła 1, Michał Peret 1, Nikodem Kutyła 1, Robert Orzechowski 1, Alan Guziewicz, Bartosz Nastaj, Kamil Krieger, Patryk Grzenkowicz, Wiktor Jankowski