Przełożony mecz 4. kolejki kończył listopadowy maraton obu klubów. Dla Torus Wybrzeża było to spotkanie numer cztery, a dla piotrkowian numer pięć tylko w tym miesiącu. Oba zespoły podchodziły jednak do rywalizacji z dobrym samopoczuciem po ostatnich bardzo ważnych wygranych za trzy punkty. Gdańszczanie pokonali zdecydowanie na bardzo trudnym kwidzyńskim terenie MMTS 28:22, natomiast Piotrkowianin zdemolował w meczu wyjazdowym szczecińską Pogoń 30:19. Były szkoleniowiec Piotrkowianina mógł jedynie żałować, że nie miał do dyspozycji swoich asów atutowych w postaciach Mateusza Wróbla oraz Leonardo Comerlatto.


Pierwsze dwie akcje należały do gospodarzy, a mianowicie do Kamila Adamczyka oraz Patryka Pieczonki, którzy dali prowadzenie 2:0. Gracze trenera Jureckiego powoli wgryzali się w spotkanie, ale premierowe trafienie Piotra Rutkowskiego zwolniło maszynę z Piotrkowa, która z każdą kolejną minutą nabierała rozpędu. Wynik w początkowych fragmentach oscylował wokół remisu (2:2, 3:3, 5:5). Tąpnięcie w gdańskim obozie nastąpiło po rzucie w głowę bramkarza Mateusza Kosmali z rzutu karnego, który kosztował go czerwoną kartkę i wykluczenie z gry. To rozregulowało ekipę Krzysztofa Kisiela, która po kwadransie miała 4 gole straty do rywali (6:10) i musiała nastąpić przerwa na poukładanie gry od początku. Niestety oczekiwane oswobodzenie nie następowało. Piotrkowianie zacieśnili defensywę, która z rzadka dopuszczała ich do klarownych sytuacji, a jeśli już takowe się nadarzały, na posterunku był Artur Kot. Zbudowani dobrą postawą swojego golkipera goście zaczęli wyraźnie odskakiwać przeciwnikom. Do jego poziomu doskoczyli zwłaszcza Marcin Matyjasik, Adam Pacześny oraz wspomniany Rutkowski. Pierwszą część zakończyła kontrująca bramka Keliana Janikowskiego, jednak było to trafienie numer 12 przy 16 w worku Piotrkowianina.


Drugą odsłonę z impetem zaczął Rutkowski i przewaga wzrosła do 7 bramek (12:19). Czwartego karnego wyłapał również Kot. Dopiero gdy upłynęła 5 minuta przypomniał o sobie Adamczyk, a za moment dołożył swoje Jacek Sulej, który zajął miejsce usuniętego z parkietu Kosmali (15:19). W 40 minucie po raz pierwszy na „siódemce” skapitulował Kot, a zaskoczył go Mateusz Jachlewski. Chwilę później karę musiał odsiedzieć Patryk Pieczonka i raz jeszcze mozolnie odrabiana przewaga przyjezdnych zaczęła się zwiększać. Na kwadrans przed końcem sięgnęła 7 goli, a po upływie połowy tego czasu (w 53 minucie) już 9 (20:29). Na domiar złego nieprzepisowego zagrania dopuścił się kapitan czerwono-biało-niebieskich Piotr Papaj i sędzia skierował go na trybuny za czerwoną kartkę. Na boisku zaczęło się robić coraz bardziej nerwowo. Za kilkadziesiąt sekund z boiska wyleciał za faul Pożarek i między 56 a 59 minutą grając w przewadze Wybrzeże rzuciło 5 goli bez odpowiedzi rywali i błysnęła iskierka nadziei na odwrócenie losów przesądzonego w zasadzie meczu (26:30). Atmosfera zrobiła się na tyle gorąca, iż Rutkowski oraz Swat zostali napomnieni 2 minutami i gospodarze mieli szansę zmusić ich do błędów wykorzystując bardzo wysoką obronę. Niestety w samej końcówce skrzydłowy Wybrzeża Jeremi Stojek otrzymał karę dyskwalifikacji (czerwona i niebieska kartka) za rażący faul na Piotrze Jędraszczyku, który musiał opuścić plac gry przy asyście medyków. Decyzja wywołała ogromne poruszenie po obu stronach i szkoleniowcy również zostali ukarani przez arbitrów. Na boisku zapanował chaos, z którego szybciej wykaraskali się piotrkowianie i za sprawą Marcina Szopy wrócili na właściwe tory. To oznaczało, że trzy punkty powędrują na konto ekipy Bartosza Jureckiego, która ostatecznie zwyciężyła 33 do 28.


Torus Wybrzeże Gdańsk – Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 28:33 (12:16)
TWG: Chmieliński, Witkowski, Wodziński – Stojek 1, Powarzyński 3, Filipowicz, Pieczonka 2, Gądek 3, Gavidia, Jachlewski 7, Sulej 2, Kosmala 1, Papaj 1, Adamczyk 6, Janikowski 2, Woźniak.
Trener: Krzysztof Kisiel.
Piotrkowianin: Ligarzewski, Kot – Jędraszczyk 2, Matyjasik 7, Szopa 4, Kaźmierczak, Swat 2, Turkowski 2, Surosz 3, Pożarek, Mosiołek 1, Mastalerz 2, Sobut 1, Pacześny 3, Rutkowski 6.
Trener: Bartosz Jurecki.