W Głogowie spotkały się drużyny środka. Gospodarze przed tą kolejką zajmowali ósme miejsce, natomiast gracze Torus Wybrzeża mieli o jeden punkt mniej i byli tuż pod rywalami w tabeli PGNiG Superligi. W obu szatniach panowała dobra atmosfera po ostatnich sukcesach i ciężko było typować wyraźnego faworyta tego meczu. Głogowianie chcieli podtrzymać passę zwycięstw i jednocześnie zrewanżować się za spotkanie pierwszej rundy, kiedy musieli sobie radzić zaledwie w dziesięciu przeciwko kompletowi rywali. Gdańszczanie z kolei chcieli utrzymać poziom, który umożliwił im odprawienie z kwitkiem Azotów Puławy.

Choć pierwsza akcja gdańszczan była wypleciona prawidłowo, Mateusz Kosmala minimalnie chybił celu. Po drugiej stronie pomylił się Tilte i wynik w dalszym ciągu ani drgnął. Kolejna akcja należała do Macieja Marszałka, który przesadził z agresją i powędrował na ławkę kar już w 3 minucie. To jednak zawodnicy trenera Nata otworzyli wynik, a zrobił to Tilte z rzutu karnego. Pierwszy skuteczny atak gości wykończył Kelian Janikowski i było 1:1 (5’). Początkowe fragmenty obie ekipy poświęciły na szukanie właściwego rytmu, ponieważ sporo było niedokładności i nerwowości. Nieco szybciej stabilizację złapali głogowianie, a po wykluczeniu Pieczonki, wyszli na prowadzenie 3:2, a za moment po rzucie Dereviankina na 4:2 (7’). W 10. minucie Chrobry miał na swoim koncie o trzy trafienia więcej i przewaga zaczynała się zarysowywać wyraźniej. Szczypiorniści występujący w koszulkach w czerwono-białą szachownicę dobrze radzili sobie w defensywie, a jeśli dochodziło do zagrożenia rzutowego, na posterunku czekał już Dereviankin. Cała ta ciężka praca poszła jednak na marne już w 14. minucie, po tym jak cztery bramki z rzędu zanotowali przyjezdni: Pieczonka, Kosmala i podwójnie Janikowski (6:7). Wybrzeże odzyskiwało kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi i musiał przerwać grę Vitalij Nat. Skutek był natychmiastowy i prowadzenie zostało odzyskane po dwóch kolejnych akcjach Klingera i Tilte (9:7 w 17’). Od tego momentu walka toczyła się cios za cios i oba kluby powiększały swój dorobek zdobyczy. Nieco uwag do postawy swoich graczy miał Mariusz Jurkiewicz dopiero w 21. minucie przy stanie 10:13 dla przeciwników. Wznowienie przyniosło celny rzut Santiago Mosquery i przewaga nieznacznie stopniała. Nadal to jednak gospodarze byli na dwu-trzybramkowym prowadzeniu (16:13 w 27’). Pomagała im nieobecność Patryka Pieczonki, który już drugi raz naraził się sędziemu. Po chwili miejsca było jeszcze więcej, bo z boiska został odesłany Marszałek, a Wybrzeża za sprawą Kosmali trafiło po raz 16 i ustaliło wynik pierwszej odsłony (18:16).

Goście na drugą połowę wyszli nieco spóźnieni, bo ani się obejrzeli, a Chrobry powiększył przewagę do 4 goli, a z parkietu został odesłany Stojek. Czerwono-biało-niebiescy byli w nie lada opałach. Duże problemy sprawiało im odnajdywanie wolnych przestrzeni przed polem bramkowym rywali. Sprawę ułatwił Krzysztof Tylutki, który usiadł na ławce kar. Ten moment wycisnęli maksymalnie gdańszczanie i z przewagi została zaledwie jedna bramka (20:19 w 37’), a pewną rękę na 7. metrze miał Kosmala. Gospodarze nie zamierzali jednak odpuszczać okazji na punkty i gdy tylko czuli oddech rywali na plecach, wracali ze zdwojoną siłą. Na kwadrans przed końcem ta postawa doprowadziła do odbudowy stanu po wznowieniu gry w drugiej części (25:21 w 45’). Chwilę na zrewidowanie planu dał sobie trener Jurkiewicz. Na parkiecie to jednak wciąż głogowianie stawiali przeciwnikom większe wymagania, a na dodatek czerwoną kartę otrzymał Patryk Pieczonka. Zamiast jednak wykorzystać to zamieszanie, wkradło się niezrozumiałe rozdygotanie z szeregach Chrobrego i na 10 minut do końca wynik nie był dla nich już tak korzystny (25:23 i 26:24). Wysoką skuteczność prezentował przede wszystkim Mateusz Jachlewski. Głogowianie niczego nie przyspieszali i cyzelowali czas do granic możliwości. Gdy zegar wskazywał 5 minut do zakończenia rywalizacji, Chrobry był odrobinę bliżej wygranej (31:29). Ostatnie przerwy wykorzystali szkoleniowcy obu ekip, ale przekaz był zdecydowanie odmienny po każdej ze stron. Gospodarze za wszelką cenę mieli utrzymać rezultat, który gwarantował im zwycięstwo. To się w pełni udało i Głogów pozostał niezdobyty. Chrobry vs Wybrzeże 32:29.

Chrobry Głogów vs Torus Wybrzeże Gdańsk 32:29 (18:16)

Chrobry: Dereviankin 1, Kapela, Stachera – Babicz 4, Warmijak, Krzywicki, Przysiek 1, Orpik, Grabowski 2, Tylutki, Marszałek 3, Zdobylak, Bekisz 1, Tilte 9, Jamioł 5, Klinger 6.
Trener: Vitalij Nat.

TWG: Chmieliński, Witkowski – Woźniak 2, Leśniak, Gavidia, Sulej, Stojek 2, Adamczyk 1, Janikowski 5, Gądek, Comerlatto 2, Jachlewski 3, Kosmala 7, Pieczonka 2, Papaj 1, Mosquera 4.
Trener: Mariusz Jurkiewicz.