Przedwczesne zakończenie sezonu 2019/2020

Ostatni mecz o stawkę piłkarze ręczni Krzysztofa Kisiela rozegrali 6 marca br. Wtedy też przerwali uporczywą serię niepowodzeń zwycięstwem z Grupą Azoty Tarnów 34 do 31. Następne kilka tygodni zmieniło oblicze polskiego społeczeństwa, a rozprzestrzeniająca się pandemia koronawirusa zastopowała wszelkie rozgrywki i sezon został zakończony. Władze ligi postanowiły, że żadna z czternastu drużyn nie zostanie relegowana, a mistrzostwo przypadnie podopiecznym Tałanta Dujszebajewa, którzy w momencie ogłoszenia decyzji, zajmowali pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Było to zarazem 9 z rzędu mistrzostwo Polski kielczan i już tylko jedna skuteczna obrona tytułu dzieli ich od miana „polskiego mistrza dekady”.

Sezon zmian

Sezon 2020/21 to czas przemian dla wszystkich klubów. Nie ominęły one również kieleckiego giganta. W poprzednich rozgrywkach drużyna grała pod nazwą PGE Vive Kielce, a od teraz w nazwie klubu będzie marka Łomża, która przez co najmniej 4 lata będzie sponsorem tytularnym.

To, co najważniejsze udało się jednak zachować, czyli trzon drużyny. Poza odejściem Mateusza Jachlewskiego, Romarica Guillo oraz Julena Aguinagalde, Tałant Dujszebajew nadal będzie dysponował najsilniejszą kadrą w całej lidze. Na parkietach PGNiG Superligi wciąż będziemy oglądać braci Dujszebajewów, Andreasa Wolffa, Igora Karacicia, Artsema Karaleka czy króla strzelców minionego sezonu Arkadiusza Moryto. Ponadto pozyskano nowych graczy: Nicolasa Tournata, Michała Olejniczaka, Sigvaldi Gudjonssona oraz Szymona Sićkę – wypożyczonego wcześniej do Górnika Zabrze, który pokazał, że może z powrotem dołączyć do składu Vive i stać się jego wiodącą postacią.

Vive zdecydowanym faworytem

Historia potyczek Torus Wybrzeża z Łomżą Vive Kielce wskazuje oczywistego faworyta zbliżającego się meczu. Ostatni raz gdański zespół (wtedy pod nazwą AZS-u) pokonał swojego najbliższego przeciwnika w marcu 2009 roku, kiedy na sekundę przed syreną końcową Paweł Ćwikliński akcją ze skrzydła zaskoczył defensywę kielczan i euforia wypełniła halę AWFiS-u (26:25). Był to ostatni tak wyrównany mecz pomiędzy oboma zespołami. Kolejne lata to zdecydowane zwycięstwa gospodarzy niedzielnego spotkania. W poprzednim sezonie Wybrzeże przegrało na wyjeździe 24:38, a w rewanżu – po pierwszej wielce obiecującej połowie (remisowej) – również musiało uznać wyższość rywala (17:27).

Mateusz Jachlewski wraca do Gdańska

Wtedy do wygranej powiódł Vive Mateusz Jachlewski. Po 14-letniej przygodzie i grze na największych arenach Europy, podjął decyzję o powrocie do miasta, z którego niegdyś wypływał na szerokie wody sportowej kariery. Dla „Siwego” będzie to sentymentalny powrót do Kielc, gdzie osiągnął najwyższy kunszt, do hali, której tak skutecznie bronił przez ponad dekadę. Przejście do Torus Wybrzeża nie wystudziło w nim woli zwycięstwa i choć zna skalę trudności jak nikt inny, wciąż pozostaje optymistyczny przed inauguracją sezonu.

– Przez 14 lat zdążyłem poznać drużynę z Kielc z ich mocnych stron oraz tych słabszych. W tym sezonie jest sporo nowych zawodników i będą potrzebować czasu, żeby zapoznać się z całą taktyką drużyny. W tym można upatrywać szansy dla innych. Na boisku nie będą wyłącznie sami nowi zawodnicy, starsi i bardziej doświadczeni będę pomagać, a także kierować wszystkim. Bardzo się cieszę, że to właśnie z Kielcami zagramy pierwsze spotkanie sezonu. Mam nadzieję, że zaprezentujemy się z dobrej strony i powalczymy do końca o korzystny wynik – powiedział Mateusz przed niedzielnym starciem.

Jaki jest według niego klucz do rozegrania dobrych zawodów z tak wymagającym zespołem?

– Na spotkanie z takim zespołem nie trzeba się dodatkowo motywować. Jest to obecny mistrz Polski i drużyna, która gra w Lidze Mistrzów. Żeby wygrać z takim zespołem, cała drużyna musi zagrać na 100% swoich możliwości. Każda strata będzie zamieniana na kontrę, więc im mniej popełnimy błędów, tym lepiej. Poza tym każdy musi walczyć o każdy centymetr boiska, o każdą „bezpańską” piłkę. Tylko w taki sposób możemy myśleć o korzystnym rezultacie – zakończył lider gdańszczan.

Na co stać „nowe” Wybrzeże?

Torus Wybrzeże przeszło spore zmiany, nie tylko jeśli chodzi o kadrę zespołu, ale także kadrę zarządzającą. Nowym Prezesem został Jacek Pauba, który przejął stery po rezygnacji z tej funkcji Doroty Trojanowskiej. Odpowiedzialność za promocję oraz organizację drużyny spadła na Krystiana Plecha. Swoje doświadczenie z gry w Superlidze postanowił wykorzystać w nowej funkcji były kapitan zespołu Michał Bednarek, obejmując stanowisko menedżera ds. sportowych i marketingowych.

Powiew młodości wymieszanego z doświadczeniem objął również kadrę zespołu. Wybrzeże zachowało swoich kluczowych piłkarzy ręcznych z Mateuszem Wróblem, Jackiem Sulejem, Piotrem Papajem, Arturem Chmielińskiem, Kelianem Janikowskim czy Kamilem Adamczykiem na czele. A na pozycje, które wymagały wzmocnienia, udało się menedżerowi klubu Damianowi Wleklakowi, znaleźć najbardziej wartościowe zastępstwo. Mateusz Jachlewski to nadal jeden z najlepszych szczypiornistów w PGNiG Superlidze. Z ligi hiszpańskiej przybył rosły defensor Franco Daniel Gavidia, a po odejściu Ramona Oliveiry do składu dołączył jego rodak – 22-letni Leonardo Marcelo Comerlatto. Oprócz tego kadrę uzupełnili: Mateusza Kosmala z MMTS Kwidzyn, Daniel Leśniak z kieleckiego SMS-u, Maciej Filipowicz z KPR-u Legionowo, a także młodzi gracze wyróżniający się grą w zespołach młodzieżowych lub satelickich, jak Jeremi Stojek, Damian Woźniak czy Michał Iwańczuk.