W tabeli ligowej oba kluby dzieli aktualnie zaledwie jeden punkt. Chrobry wskoczył na miejsce ósme, natomiast gdańszczanie są tuż pod nimi. Ostatnie tygodnie drużyny mogą zaliczyć do udanych, ponieważ forma jest wyraźnie zwyżkowa, co odbija się dobrymi wynikami w lidze.

Szczypiorniści dowodzeni od kilku tygodni przez Mariusza Jurkiewicza złapali stabilny rytm, czego efektem była niespodziewana, a dla niektórych wręcz sensacyjna wygrana z Azotami-Puławy. Co prawda przyszła ona dopiero w rzutach karnych, jednak z przebiegu meczu była ogromna szansa nawet na komplet jeszcze w regulaminowym czasie gry.

– Charakter. To najważniejsze słowo i w zasadzie jedyne – mówił po spotkaniu Przemysław Witkowski – jeden z bohaterów serii „siódemek” z Azotami. – Od pierwszej do sześćdziesiątej minuty walczyliśmy jak równy z równym z drużyną z Puław, która jest pretendentem do medalu. Z tego się bardzo cieszymy, co więcej nasza gra momentami wyglądała naprawdę fajnie.

Z ostatnich czterech gier punktowych, gracze Torus Wybrzeża zwyciężyli trzykrotnie: z Sandrą SPA Pogonią Szczecin, Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski oraz właśnie Azotami-Puławy. Po drodze tylko ekipa Marcina Lijewskiego z Zabrza była w stanie odebrać argumenty gdańskiej drużynie, ale i to nie przyszło im łatwo. Teraz na drodze kolejny bardzo trudny rywal, którym od zawsze jest Chrobry Głogów.

Szczypiorniści Vitalija Nata nabrali rozpędu w ostatnich potyczkach. Najpierw byli o włos od wywiezienia trzech punktów z Opola (ostatecznie porażka w rzutach karnych), następnie sprawili niespodziankę w Kaliszu ogrywając tamtejszy MKS, a zaledwie dwa dni temu wyszarpali wygraną z rąk zamykającego stawkę Piotrkowianina. Dzięki temu zanotowali szybki awans sportowy w tabeli Superligi i mają chrapkę na więcej. O trudach tego meczu z pewnością nie trzeba nikogo przekonywać.

– Wiemy, że jest to silny zespół – zaznaczał Patryk Pieczonka. – Każdy mecz, jaki z nimi graliśmy, był bardzo wyrównany. Jest to bardzo silny przeciwnik, a my musimy zapomnieć o tym meczu z Puławami. Wiemy, jakie Głogów ma mocne strony, ale też te nieco słabsze i z pewnością będzie to tak fajny, jak i trudny mecz.

Poprzedni pojedynek, który odbył się w Gdańsku zakończył się wygraną gospodarzy. Głogowianie przyjechali wtedy zdziesiątkowani przez koronawirusa (10 zawodników) i nie zdołali utrzymać tempa swoich przeciwników, chociaż w końcówce udało im się nawet wyrównać wynik. Teraz taki stan rzeczy już nie obowiązuje i oba zespoły wystawią na mecz 19. kolejki wszystkie swoja największe działa (oprócz Mateusza Wróbla, który zmaga się z urazem stopy).

Start wydarzenia o godzinie 13:00 w sobotę (10 kwietnia). Transmisja na platformie Emocje.TV.