Oba zespoły muszą się liczyć z grą bez swoich ważnych ogniw. Gdańszczanie wybrali się w minioną środę (2 grudnia) do odległego Tarnowa bez Mateusza Wróbla, Leonardo Comerlatto, Jakuba Powarzyńskiego, Daniela Leśniaka oraz Jeremiego Stojka i pomimo wszystkich absencji wygrali po pięknym trafieniu Mateusza Jachlewskiego przez całe boisko 30:29. Ta wygrana wlała trochę spokoju w zawodników i sztab szkoleniowy, jednak sama rywalizacja do najłatwiejszych nie należała.

– Zdawaliśmy sobie sprawę, że punkty w takiej konfrontacji mogą w późniejszym rozrachunku liczyć się podwójnie – mówił na gorąco po spotkaniu Krzysztof Kisiel. – Mieliśmy nieco więcej chłodnej głowy w końcówce, ale między 40 a 55 minutą zrobiliśmy zbyt dużo prostych błędów. Był to moment, w którym mogliśmy odskoczyć, gdybyśmy tylko spróbowali rzucić na bramkę, ale zamiast tego oddawaliśmy te piłki za darmo. Wygrywamy i to cieszy, ale gramy trochę sinusoidalnie, na wyjazdach wygrywamy, a u siebie też przegrywamy nieznacznie. Myślę, że nasz kłopot leży głównie w sferze mentalnej.

W sobotę poprzeczka zawiśnie już kilka pięter wyżej. Do Gdańska przyjedzie drużyna, z którą trener czerwono-biało-niebieskich związany był przez całą swoją karierę jako zawodnik i ogromną jako szkoleniowiec. Swoją sportową postawą zaskarbił sobie uznanie płockiego środowiska i na zawsze będzie miał miejsce w sercach fanów jako jedna z legend klubu. Żeby jednak ograć płockiego hegemona potrzebna jest nie tylko znajomość przeciwnika, ale przede wszystkim wiedza, jak urzeczywistnić i wprowadzić w życie skuteczny plan na to spotkanie.

– Orlen Wisła Płock to zespół z bardzo dobrymi i doświadczonymi zawodnikami. Na każdej pozycji mają po kilku bardzo wartościowych i groźnych graczy. Metody trenera Sabate pokazują, że grają bardzo agresywnie w obronie często podwyższając do sytuacji jeden na jednego. Nie zastanawiamy się, w jakim zestawieniu przyjadą do nas na mecz i nieroztropnością byłoby liczyć na osłabienia zespołu wicemistrza Polski. Szeroka ławka i wyrównany skład może zapewniać temu zespołowi dobrą jakość gry. My jesteśmy zespołem na dorobku i w takich meczach, z przeciwnikiem, który rozgrywa mecze w europejskich pucharach, musimy podejść bardzo ambitnie realizując nasze założenia w ataku i w obronie – powiedział przed sobotnim starciem szkoleniowiec Torus Wybrzeża.

Piłkarze ręczni wicemistrzów Polski do Gdańska przybędą po ciężkim boju z francuską Tuluzą w ramach Ligi Europy EHF, który wygrali w ostatniej akcji meczu. Do Francji z drużyną nie pojechali liderzy hiszpańskiego szkoleniowca „Nafciarzy”: Michał Daszek, Niko Mindegia, Zoltan Szita, Abel Serdio, Predrag Vejin czy Leon Susnja. Ich ewentualna absencja po powrocie na superligowe parkiety po trzech tygodniach od poprzedniego meczu da możliwość pozostałym zawodnikom kadry do większej liczby spędzonych na boisku minut. W tym gronie będzie z pewnością Krzysztof Komarzewski, który przed sezonem zmienił barwy Wybrzeża właśnie na rzecz Orlen Wisły.

Historia pojedynków pomiędzy obiema ekipami to pasmo wygranych drużyny gości. Polski eksportowy team od lat stara się zdetronizować swojego odwiecznego rywala z Kielc w pościgu o mistrzostwo na krajowym podwórku i żeby utrzymać ten cel przy życiu, musi w Gdańsku zagrać na pełnych obrotach. Limit błędów już został wyczerpany po zaskakującej porażce w premierowej kolejce PGNiG Superligi z Sandra Spa Pogonią Szczecin i na druga wpadkę nie ma już miejsca.

Torus Wybrzeże Gdańsk vs Orlen Wisła Płock

5 grudnia 2020 r., godzina 13:00

Transmisja w Emocje.TV